Miłobądz (historycznie niem. Mühlbanz) to duża, historyczna wieś kociewska położona w województwie pomorskim, w powiecie tczewskim, tuż przy granicy z Żuławami Gdańskimi. Pierwsze udokumentowane wzmianki o wsi pochodzą z 1292 roku, kiedy to książę pomorski Mestwin II podarował te ziemie zakonowi cystersów z Oliwy. Niedługo później, w XIV wieku, Miłobądz przeszedł w ręce Zakonu Krzyżackiego i stał się ważną wsią czynszową w komturstwie tczewskim. Po wojnie trzynastoletniej miejscowość została włączona do Korony Królestwa Polskiego jako wieś królewska.
To także ważny węzeł kolejowy. Miłobądz zapisał się na kartach historii transportu z powodu tragicznego wypadku. 29 kwietnia 1914 roku na tutejszej stacji kolejowej doszło do jednej z największych katastrof kolejowych tamtych czasów na Pomorzu. Pociąg pośpieszny relacji Berlin – Królewiec najechał na tył stojącego pociągu osobowego. W wyniku zderzenia i pożaru drewnianych wagonów zginęło kilkanaście osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.
Przez Miłobądz przebiega historyczna linia kolejowa Warszawa – Gdańsk, będąca dawniej częścią słynnej pruskiej Kolei Wschodniej (Ostbahn). Znajduje się tu aktywny przystanek kolejowy Miłobądz (PKP), z którego pasażerowie mogą w kilkanaście minut dojechać do Tczewa lub Gdańska.
Najcenniejszym zabytkiem Miłobądza jest gotycki kościół parafialny pw. św. Małgorzaty (później św. Walentego, obecnie Macierzyństwa NMP), wzniesiony z czerwonej cegły w I połowie XIV wieku (ok. 1320–1330 r.).
W 1945 roku wycofujący się żołnierze armii niemieckiej podłożyli ładunki wybuchowe i częściowo zniszczyli wieżę. Następnie posługując się fosforem zapalającym spalili wnętrze.
Na ścianie kościoła zachował się stary pruski reper ścienny. To trwały znak geodezyjny służący do określania wysokości nad poziomem morza. Napis na znaku (część górna): Königl. Preuss. Landes-Aufnahme (Królewsko-Pruska Pomiary Kraju) wskazuje na urząd odpowiedzialny za mapy i pomiary geodezyjne w dawnym państwie pruskim. Liczba 22,029 oznacza rzędną wysokościową punktu w metrach. Napis na znaku (część dolna): Meter über Normal-Null (metry powyżej zera normalnego) informuje, że wysokość mierzona była względem ówczesnego pruskiego układu odniesienia (NN), opartego na poziomie morza w Amsterdamie. Takie znaki montowano zazwyczaj w fundamentach stabilnych budynków, takich jak kościoły, ratusze czy dworce, aby umożliwić geodetom wykonywanie precyzyjnych pomiarów w terenie. Dziś znak stanowi cenny zabytki historii geodezji i tamtych czasów.
W okresie międzywojennym (1920–1939) Miłobądz stał się bezpośrednim punktem granicznym Rzeczypospolitej. Przebiegała tędy bardzo specyficzna, licząca 139 km granica polsko-gdańska, oddzielająca terytorium II RP od Wolnego Miasta Gdańska z drogowym przejściem granicznym Kohling (Kolnik) - Miłobądz. Granicę wyznaczał szlaban, budki strażnicze, urzędnicy celni oraz charakterystyczne, granitowe słupy graniczne z napisami Versailles 28.6.1919 oraz literami P (Polska) i FD (Freie Stadt Danzig).
To właśnie na posterunku granicznym w Miłobądzu/Kolniku rozegrał się dramat tuż przed wybuchem wojny. 16 sierpnia 1939 roku polski żołnierz 2. Batalionu Strzelców, strzelec Michał Różanowski, prawdopodobnie przez pomyłkę patrolową przekroczył linię graniczną w lesie (mówi się o 350 metrach). Został tam natychmiast zastrzelony przez niemieckich pograniczników z Gdańska. Po tragicznej strzelaninie na granicy w Kolniku koło Miłobądza niemieccy pogranicznicy zabrali zwłoki 23-letniego polskiego żołnierza do Gdańska, gdzie formalnie przeprowadzono sekcję zwłok. Dwa dni później, 18 sierpnia 1939 roku, ciało zostało oficjalnie przekazane polskim władzom.Polscy lekarze wojskowi w Tczewie zdecydowali się na wykonanie powtórnej, rutynowej sekcji zwłok. Jej wyniki okazały się makabryczne: Wnętrze ciała polskiego żołnierza zostało potraktowane jak śmietnik. Lekarze znaleźli zaszyte pod skórą i w jamie brzusznej kawałki drewna, brudne szmaty, trociny. Zamiast anatomicznych organów Różanowskiego, w jego ciele zaszyto bezładnie fragmenty narządów wewnętrznych innych osób (prawdopodobnie pochodzące z sekcji innych zwłok prowadzonych w tym samym czasie w gdańskim prosektorium). Współcześni badacze (m.in. historycy z Instytutu Pamięci Narodowej) wskazują, że za tym makabrycznym czynem mogły stać trzy różne motywy:
1. Celowa, polityczna profanacja-świadome działanie gdańskich (nazistowskich) patologów na zlecenie władz Wolnego Miasta Gdańska, mające na celu upokorzenie strony polskiej
2. Skrajne niedbalstwo-rażący brak profesjonalizmu, pogarda i pijaństwo personelu gdańskiego prosektorium, który „czyścił” stół sekcyjny kosztem zwłok Polaka.
3. Zacieranie śladów mordu-próba ukrycia faktycznego przebiegu raniących postrzałów, aby Polacy nie mogli udowodnić, że żołnierz został dobity z bliskiej odległości lub torturowany.
Informacje o zbezczeszczeniu zwłok lotem błyskawicy obiegły ówczesną polską prasę. Wywołało to potężną falę oburzenia na Pomorzu. Pogrzeb strzelca Różanowskiego, który odbył się 19 sierpnia 1939 roku na Cmentarzu Starym w Tczewie, przerodził się w wielką manifestację patriotyczną. Uczestniczyły w niej tysiące mieszkańców oraz delegacje wojskowe, a wydarzenie to stało się dla Polaków ostatecznym dowodem na to, że wojna z Niemcami jest już nieunikniona.
1 września, to właśnie przez to przejście ruszyły bojówki SS-Heimwehr Danzig, by uderzyć na Tczew.
Symboliczny słup graniczny z linią graniczną oraz tablicą pamiątkową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz